Cały misterny plan na Euro w…

Plan był prosty: w meczach grupowych ugrać jak najwięcej, w fazie pucharowej utrzymywać wypracowaną pozycję próbując atakować wyżej. Zaczęło się nieźle. Ale ostatnie dwie kolejki – półfinał i finał okazał się katastrofą. Z lidera ligi prywatnej po ćwierćfinałach turniej zakończyłem na 4. pozycji. Trudne jest życie prezesa…

Jeszcze przed ćwierćfinałami pisałem, że muszę utrzymać wynik. Ba, po 1/4 Euro awansowałem na pozycję lidera w lidze prywatnej (bo rywalizacja, prawda – tylko tu się liczy). Bajka! Zmierzałem po złoto (nagradzamy się medalami).

Wtem przyszedł półfinał. Postawiłem na Niemców i sromotnie się przejechałem. Rywale mieli w składzie Griezmanna. Pół-ratunek dał Ronaldo (2×8), ale jego mieli prawie wszyscy. Wystarczyło na utrzymanie podium (brąz).

Finał. Z jednej strony był pomyślunek by zaryzykować Portugalczykami – tylko tak mogłem jeszcze powalczyć o mistrza. Z drugiej takie ryzyko w przypadku wygranej Francuzów, na pewno zabrałoby mi podium. Zagrałem pół-na-pół. Złe pół.

Rywal z 4. miejsca ryzykował Portugalczykiem (cała defensywa), co dało mu podium a mi.. jego miejsce. Dramat.

Tak to w fantasy futbolu moim jest. Jest dobrze i na koniec.. rypło się.

Oceń artykuł
FatalnySłabyPrzeciętnyDobryRewelka! (Brak Ocen, Oceń jako Pierwszy!)
Loading...