Decyzje, czyli jak zepsuć sobie wynik

Wśród prezesów fantasy futbol można spotkać różne opinie na temat rozkładu umiejętności (wiedzy) a szczęścia w rozgrywkach. Większość skłania się ku większemu znaczeniu szczęścia. To odwrotnie niż ja – wiedza daje w dłuższej perspektywie przewagę. Niezależnie jednak od podejścia, decydujące są podjęte decyzje. Te przed 13. kolejką Ekstraklasy były u mnie fatalne.

Przed kolejką postanowiłem poszukać różnic – piłkarzy mniej popularnych, z potencjałem na punkty.

Na czele zestawienia znalazł się Damian Kądzior z Górnika. Pomocnik zabrzan zagrał na 14 oczek. Cud, miód i orzeszki! mógłbym zakrzyknąć. Gdyby nie to, że nie zdecydowałem się na jego transfer…

W pierwotnej wersji Kądzior zastępował Wolsztyńskiego (9 pkt), bo miałem już 3 piłkarzy Górnika (także Angulo i Kurzawa) i, co tu ważne – miał otrzymać opaskę kapitana. 28 punktów…

Pokusiłem się jednak na Pawłowskiego z Zagłębia. Potencjał był, ale skończyło się na 3 punktach pomnożonych przez dwa, bo do ofensywnego piłkarza Zagłębia trafiła opaska. Ta jedna decyzja kosztowała mnie 14 punktów (kupując Pawłowskiego zrezygnowałem z Picha za 5).

Kupiłem też Balica, obrońcę miedziowych, choć w zestawieniu go nie umieściłem (wielu danych nie było, bo dopiero co wskoczył do składu, ale co ważne – na pozycję skrzydłowego). Szanse miał (i to jakie), ale dał mi zaledwie placowe punkty. Jednocześnie wciąż ufałem Nunesowi z Pogoni (0). Tak, jak Gyurcso (1), dla którego posadziłem na ławce Jevtica (5). Obaj portowcy liczby mają dobre. Co z tego, gdy Pogoń gra piach.

Te decyzje okazały się fatalne. I choć liczyłem się z tym, bo były to decyzje ryzykowne (bezpieczny kapitan Angulo dałby +7 za opaskę) – to nie mogę sobie darować, że wynikiem 32 punktów straciłem miejsce w czołówce ligi i nie awansowałem do mojego prywatnego pucharu. Wóz albo przewóz – powiedziałem sobie przed kolejką. No to pojechałem.

Wracając do słów ze wstępu – mógłbym powiedzieć, że to przez szczęście, w tym wypadku przez brak szczęścia / pech:
– gdyby Pawłowski wykorzystał sytuację z początku meczu,
– gdyby tym razem nie bił krótko stałych fragmentów,
– gdyby Balić wykorzystał niemal 100% sytuację,
– gdyby obrońca Zagłębia w kolejnej też lepiej uderzył.

Nie piszę jednak, że to pech a podjęte decyzje. Nawet z największą wiedzą musimy je podejmować. Nawet bez wiedzy je podejmujemy (nie robiąc nic, też decydujemy). Ten nieodłączny element naszej zabawy w fantasy jest kluczowy dla naszych wyników.

Na razie pozostaje mi jednak westchnąć: trudne jest życie prezesa…

Oceń artykuł
FatalnySłabyPrzeciętnyDobryRewelka! (Brak Ocen, Oceń jako Pierwszy!)
Loading...